Chciałbym się z wami podzielić pewną historią, której bohaterem jest jeden z lepszych juniorów w naszym kraju. Historią, która wprawiła mnie w zdumienie. O zawodniku, który nie tylko wierzy w to, że stanie się wybitny, lecz pożąda tego niczym powietrza. Piłkarzu, który chce odmienić nie tylko swój los, ale całej swojej rodziny.

Jest rok 2014, dzwoni telefon. – Dzień dobry. Czy mam przyjemność z trenerem mentalnym? – Witam serdecznie, tak. Słucham Pana. – Mój syn ma problemy z motywacją, czy byłby Pan w stanie mu pomóc? – Tak, oczywiście. W taki  niewinny sposób, rozpoczęła się moja współpraca z 19-sto letnim zawodnikiem klubu Ekstraklasy. Niecały tydzień po rozmowie, pojawił się u mnie dobrze zbudowany, pewny siebie młody mężczyzna. Już na wejściu dostrzegłem, że buzują w nim emocje. Widziałem tłamszoną złość w jego oczach. Mimo, dużej pewności siebie, głowę miał cały czas spuszczoną, jakby brakowało mu motywacji, a złość opanowała nie tylko umysł, ale całe ciało.

– Co cię do mnie sprowadza? Widzę, że zawodnik zbiera myśli. Szuka odpowiednich słów, bym dokładnie zrozumiał o co mu chodzi. – Brakuje mi motywacji i wszyscy dookoła mnie wkurwiają. – Dlaczego? O co chodzi? Widzę jak złość gotuję się w nim. Mam wrażenie, że zaraz się rozpłacze, albo zrobi demolkę w moim biurze. – Niech Pan sobie wyobrazi, że przyjechałem tutaj, bo myślałem, że szkolenie będzie lepsze niż w mojej rodzinnej miejscowości. Obiecywano mi gruszki na wierzbie! Najwyższa jakość treningu i inne brednie. Mam dość tego wszystkiego. Oszukano mnie! – Ale co dokładnie Ci się nie podoba? Co jest inaczej niz w twoich wyobrażeniach? – Trenujemy w klubie tylko 1,5 godziny na dzień. I to wszystko! Czasem zrobią nam jakąś żałosną ogólnorozwojówkę, na której się nawet nie spocę. Zawodnicy na treningi przychodzą, chyba, dla rozrywki. Śmieją się, nie są skoncentrowani, robią wszystko na odpierdol. Zachowują się jak jakieś gwiazdy. Nie mam już siły na to patrzeć. Jestem załamany podejściem klubu oraz amatorstwem trenerów i zawodników. Chcę się rozwijać, a oni zamiast mi w tym pomagać – przeszkadzają. I co ja mam zrobić? 

W tym momencie, szczęka mi opadła. Pierwszy raz, spotkałem się na treningu mentalnym z przypadkiem, kiedy zawodnik jest załamany brakiem profesjonalizmu w klubie. Z początku myślałem, że przyczyna jego problemu może leżeć gdzieś indziej, dlatego standardowo poprosiłem go, by ocenił swoją pracowitość i zaangażowanie na treningach od 1 do 10, porównując się do największych tytanów pracy jak Carles Puyol. Bez chwili zawahania odpowiedział 10, i że zawsze daje z siebie 100%. Widziałem w jego oczach, że nie żartuje. Dodam, że średnia zaangażowania u zawodników kształtuje się między 4 a 8. Mało kto, daje z siebie maksa na treningach. Z moich statystyk wynika, że 1 zawodnik na 100 ocenia 10/10 swoją pracowitość.

Po chwili rozmowy, przeszedłem do następnej ofensywy, by sprawdzić czy robi coś, aby zmienić obecną sytuacje. – Trenerów i zawodników na chwile obecną nie zmienisz. Musisz się z tym pogodzić, ale powiedz mi co robisz po treningu w klubie? Trenujesz dodatkowo, skoro narzekasz na niski poziom szkolenia i małą ilość treningów?  – No jasne! Codziennie trenuję 5 – 6 godzin. Znowu, szczęka mi opadła. Z niedowierzaniem pytam: – Ty chodzisz normalnie do szkoły czy masz indywidualny program nauczania i nie musisz uczęszczać na lekcje? – Normalnie chodzę i to też strasznie mnie wkurza, bo zabiera mi to dużo czasu. Nie mogę poświęcić tyle czasu, ile bym chciał na trening…

Uświadomiłem zawodnikowi, że musi się pogodzić z amatorstwem, bo w całej Polsce jest podobna sytuacja. Jeżeli chce znaleźć profesjonalny klub, to na zachodzie Europy. Zmotywowałem go, by się nie poddawał, by walczył o marzenia, by trenował tak ciężko jak tylko potrafi. Przekonałem go, aby za rok wyjechał do Niemiec i tam szukał szansy na grę w najlepszych klubach.

Mija pół roku. Razem z Leszkiem Dyją stworzyliśmy FTC.

Gdy, wspomniany zawodnik dowiedział się, że FTC zostało oficjalnie otwarte, natychmiast poprosił o możliwość współpracy. Od dłuższego czasu dręczył go drobny uraz, dlatego podczas treningów omijaliśmy ten mięsień. Niestety, ten chłopak był tak ambitny, że nie chciał odpuścić ani jednego treningu klubowego, ani meczu. Za brak pokory dla swojego ciała, zapłacił 3 tygodniową przerwą w treningach. Skupiliśmy się na zdrowych partiach i zaczęliśmy wzmacniać je, do granic możliwości. Rozpoczęliśmy rehabilitacje. Po pauzie, młody piłkarz udał się do lekarza. Dowiedział się, że śmiało może wrócić do treningów. Bez chwili zastanowienia, powrócił do swojego starego rytuału treningowego.

Kilka tygodni później, zawodnik przychodzi do FTC na trening. Jednak tego dnia, widziałem po jego wyrazie twarzy, że coś jest nie tak. Nie byłem pewien, czy to problemy osobiste, zmęczenie… W każdym razie wyglądał jak wrak człowieka. Podchodzę do niego i pytam: – Co Ci jest? Stało się coś? – Chodźmy do biura. Daj mi proszę kartkę i długopis. Zaczyna rysować swój całotygodniowy plan treningowy, opowiadając jak trenuje na co dzień…

– Wstaję o 5-6 rano przed szkołą w zależności o której mam pierwszą lekcje.

Robię sobie coerver’a przez 1 – 1,5 godziny. Potem idę do szkoły, a że wracam z dworu z piłką, to wszyscy koledzy śmieją się ze mnie. W szkole mamy siłownię i robię tam 2 godziny treningu obwodowego. Po szkole jem obiad i idę na trening w klubie, który trwa około 2 godzin. Po ćwiczeniach w  klubie, przychodzę do FTC na kolejne 2 godziny treningu siłowo-szybkościowego. Następnie, po powrocie do bursy, wychodzę od razu na dwór, by porobić znowu 1 godzinę coerver’a i jeszcze 1 godzinę osobistych rytuałów z piłką. Gdy wracam o 22.00 do pokoju, to nie kładę się spać tylko do godziny 24.00 gramy z chłopakami w siatko-nogę. Zakładamy się o kasę, żeby była adrenalina. 

Szybko policzyłem te godziny treningowe i nie wierzę w to co wyliczyłem. Sprawdzam jeszcze raz. 9,5 godziny treningu dziennie, nie licząc 2 godzin siatko-nogi z kolegami. Podsumowując 7,5 godziny kontaktu z piłką i 4 godziny treningów sprawnościowych. Razem 11,5 godziny…

Co robisz dzisiaj, aby stać się mistrzem?
—Drayton McLane

Nie pochwaliłem tego planu treningowego z jednego powodu. Przy tak dużym obciążeniu i wysiłku przy ciągłym zmęczeniu, treningi skoncentrowane na budowaniu siły i szybkości są nieefektywne. Organizm i mięśnie muszą być w miarę wypoczęte, by szybko stać się silnym i szybkim. W tym przypadku, więcej – nie znaczyło lepiej.

— Słuchaj… Nie możesz tak dużo trenować. Widzisz do jakiego stanu się doprowadziłeś? Będąc tak bardzo zmęczonym, nigdy nie zrobisz efektywnego treningu i możesz nabawić się kontuzji. Twój organizm dał Ci teraz sygnał, że musisz odpuścić, jeżeli nie posłuchasz go, to na pewno zemści się na Tobie. — Dawid, ale ja tak trenowałem od wielu miesięcy i wszystko było ok! Przez tę kontuzje wypadłem z rytmu. Widocznie za szybko wróciłem w ten rytm, bo z dnia na dzień po 3 tygodniach przerwy. To co usłyszałem sparaliżowało mnie na chwilę. Od kilku miesięcy? I mówi, że było ok? Niewiarygodne…

— Zrób to dla mnie, proszę,  daj swojemu ciału odpocząć. Następnie spokojnie dodawaj jednostki treningowe. Najlepiej zacznij od 4 godzin dziennie, na spokojnie. I pomału, wchodź na pełne obroty. Przyglądaj się swojemu ciału. Zobacz jak będzie reagowało na dodatkowe treningi. I bez gwałtownych ruchów.

— Dawid, ale jak mam mniej trenować? Rozumiesz, że ja muszę stać się wybitny? Muszę to osiągnąć! Nie ma innej możliwości!

Zobaczyłem w jego oczach obsesje. Obsesje doskonałości. Dokładnie tę, którą opisywałem w mojej książce. Rozum mi podpowiadał, że przesadza z tym trenowaniem. Jednak, serce podpowiadało, że to jedyna słuszna droga, by stać się gigantem, by osiągnąć spektakularny sukces. Rozegrała się we mnie wewnętrzna wojna. Z tyłu głowy słyszałem podpowiedzi, że Koby Bryant, Michael Phelps i wielu innych najwybitniejszych zawodników trenowało w podobnym stylu – obsesji bycia wybitnym. Oni nie byli normalni, tylko nienormalni. Po chwili namysłu uznałem, że złoty środek będzie optymalnym rozwiązaniem w tej sytuacji.

— Zrób to dla mnie i pomału wejdź na pełne obroty. Wiem, że ani ja, ani nikt nie powstrzyma Cię przed osiągnięciem Twoich marzeń. Jednak, zrób to dla mnie i stale kontroluj swój stan. Nie doprowadzaj  do skrajnego wyczerpania organizmu. Twórz swój plan bardziej elastycznie, opieraj go na formie swojego ciała. Gdy poczujesz, że ciało odmawia Ci posłuszeństwa to zmniejsz ilość treningów, zaś gdy będziesz czuł się za dobrze to dołóż sobie treningów. Zrobisz to dla mnie i będziesz ostrożniejszy?

— Ok, Dawid. Masz racje. Zrobię to bardziej elastycznie, bo faktycznie ciało od kilku dniu odmawiało mi posłuszeństwa, a ja mu jeszcze dowaliłem do pieca. Od teraz będę tworzył plan bardziej elastycznie i z głową. 

Mimo, że nie pochwalam 11,5 godzinnego treningu, to kieruję wielkie wyrazy szacunku w stronę tego zawodnika. Jego podejście do sprawy jest niewyobrażalne, niesamowite, wybitne. To ile serca i determinacji zobaczyłem w jego oczach jest nie od opisania. Czysta obsesja doskonałości. Wiem, że osiągnie spektakularny sukces, a gdy już się tak stanie to podzielę się tym z wami.

A Ty jak bardzo pragniesz sukcesu? Ile trenujesz dziennie, by zrealizować marzenia?

Obsesja doskonałości jest koniecznością dla wybitnych. Musisz oddychać piłką, śnić o niej i każdego dnia walczyć o marzenia. Nikt normalny nie osiąga wybitnych rzeczy. Trzeba być nienormalnym, trzeba być innym niż wszyscy. Zadedykowanie swojego życia czemuś wyjątkowemu, nada Twojemu życiu głębsze znaczenie. Dążenie do osiągnięcia najwyższych celów ma wyjątkową wartość. Poświęć się! Dąż do doskonałości! Osiągaj niemożliwe!

Fragment książki FTC: Profesjonalne przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy.
Premiera książki FTC: 09.06.2016r.
Książka do nabycia tylko na oficjalnej stronie FTC: http://www.ftc.com.pl/profesjonalne-premiera,1,27

Fragment książki FTC - Przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy Blog

Fragment książki FTC – Przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy Blog

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.