Na temat wartości treningu mentalnego w sporcie krążą różne mity i legendy. Jedni trenerzy uważają, że odpowiednie nastawienie mentalne zawodnika jest bardzo ważne, inni zaś, że to tylko nakłanianie klubów i sportowców do bezsensowego wydawania pieniędzy. Dywagacje na temat znaczenia „głowy” w sporcie przybierają skrajne poglądy. W tej kwestii zdania psychologów sportowych, coachów, trenerów piłkarskich, rodziców i zawodników są podzielone. Niektórzy uważają, że mentalność zawodnika to dwadzieścia procent sukcesu, inni, że osiemdziesiąt. Bezsporne jest na pewno to, że mentalność ma znaczenie, tyle że dla każdego ma ona inną wartość.

Osobiście, jako byli sportowcy, doskonale rozumiemy, że mentalność zawodnika w stu procentach determinuje, czy osiągnie on sukces w przyszłości, czy też nie. To od osobowości, cech charakteru, nawyków, wiedzy i etyki pracy zawodnika zależy, czy będzie wybitnym piłkarzem.

Chciałbym zapoznać Was z niezwykłą historią naszego podopiecznego, Damiana Michalika.

Damian jako junior był niewątpliwie jednym z najbardziej utalentowanych zawodników w Polsce. Dowodzi tego tytuł wicemistrza Polski juniorów starszych w barwach Górnika Zabrze w 2011 roku. Po rozegraniu meczu finałowego został wyróżniony prestiżowym tytułem MVP turnieju. Zaraz potem podpisał kilkuletnią umowę z zabrzańskim klubem. Następnie został wypożyczony do pierwszoligowych drużyn, grał również w barwach Górnika Zabrze w rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. Niebawem też, bo w styczniu 2013 roku, przyszedł na świat jego syn. Wraz z nową rolą, w której musiał się odnaleźć piłkarz, przyszły obowiązki utrzymania rodziny oraz wychowania potomka.

Rok 2013 Damian spędził w Polonii Bytom. Na jego nieszczęście, klub w tym czasie miał poważne problemy finansowe i nie wypłacał na czas pieniędzy. Zawodnik zadłużył się, brakowało mu środków na podstawowe potrzeby. Wszyscy otaczający go ludzie przekonywali, że z grania nic nie będzie. Że najwyższy czas dorosnąć i znaleźć pracę. Posłuchał. Postawił utrzymanie rodziny na pierwszym miejscu, rezygnując z pasji.

Zdecydował się opuścić kraj. Nie miał czasu na przebieranie wśród ofert pracy, ponieważ jego sytuacja była dramatyczna. Wybrał Anglię. Po przylocie musiał szybko znaleźć zajęcie, żeby mieć za co przeżyć kolejne dni. Nie wybrzydzał więc, gdy trafiła się praca w porcie. Kolejne trzy miesiące jego życia nie należały do najprzyjemniejszych. Harował przy rozładowywaniu statków – w strugach deszczu, przy porywistym wietrze, w temperaturze sięgającej -10 stopni Celsjusza.

Wyobraźcie sobie nieszczęśliwego, marznącego w strugach zimnego deszczu młodego człowieka, który zaledwie półtora roku wcześniej odbierał puchar za tytuł MVP turnieju mistrzowskiego…

Pewnego mroźnego dnia zadzwonił do niego prezes Gwarka Ornontowice. Zaproponował pracę w kopalni w zamian za grę w klubie. W tych okolicznościach propozycja ta wydała mu się całkiem atrakcyjna. Postanowił wrócić do kraju. Miał dość pobytu na obczyźnie. Brakowało mu jego wspaniałej żony, syna, piłki przy nodze i polskiej pogody, na którą większość z nas tak narzeka.

Po powrocie do kraju okazało się, że nie był to taki układ jak za czasów komuny, gdy umowa dotycząca pracy w kopalni była załatwiana sportowcom po to, by w spokoju mogli trenować. Od tej pory pracował pod ziemią, na ścianie, sześć godzin dziennie, w temperaturze czterdziestu stopni. Delikatnie mówiąc, wpadł z deszczu pod rynnę. O czwartej rano miał pobudkę, przed piątą musiał stawić się „na podziale”, o szóstej zjazd na dół, wyjazd po godzinie trzynastej. Kąpiel po pracy trwała niemal godzinę, bo tyle trwało szorowanie ciała z brudu i pyłu. Następnie szybki obiad, bo o godzinie piętnastej musiał już być w klubie na treningu. Tak minęło sześć miesięcy, na tyle Damianowi starczyło sił psychicznych. Razem z żoną doszli do wniosku, że takie życie nie ma sensu i zdecydowali, że przestaje grać w piłkę raz na zawsze. Stracił wiarę, jego marzenia o profesjonalnej karierze zostały utopione gdzieś na dnie kopalni.watch full The Drop 2014 film online

Po raz kolejny – zmuszony zapewnić byt swojej rodzinie – zdecydował się na zagraniczny wyjazd, tym razem do Holandii.

Gdy przybywał do kraju tulipanów, spodziewał się trochę lepszych warunków do życia. Tymczasem, jak sam powiedział, mieszkał w baraku. Niedługo po przylocie znalazł pracę w firmie Giant, specjalizującej się w produkcji rowerów. Codziennie stał przy taśmie produkcyjnej i składał rowery, których wartość często przekraczała jego trzyletnie zarobki w Polsce otrzymywane za grę w piłkę. Pracował po trzynaście godzin dziennie, od siódmej rano do dwudziestej pierwszej w nocy, cały czas w pozycji stojącej, z dwiema trzydziestominutowymi przerwami na posiłek. Mało jadł i niezdrowo się odżywiał. Oszczędzał jak najwięcej pieniędzy, by utrzymać rodzinę w Polsce.

Pierwszy raz miałem przyjemność spotkać Damiana pod koniec 2014 roku. W grudniu, będąc jeszcze w Holandii, wykonał telefon do mnie. Opowiedział mi swoją historię, prosząc o pomoc. Zdębiałem. Nie potrafiłem uwierzyć, że w tak młodym wieku można mieć tak bogate doświadczenie. Do tego fakt, że jako MVP pracował w porcie, w kopalni i przy taśmie produkcyjnej. Wszystkie te zajęcia przyszło mu wykonywać w spartańskich warunkach. Podczas rozmowy telefonicznej namawiałem Damiana, żeby rzucił wszystko i bez chwili zastanowienia przylatywał do Polski. Obiecałem mu pomoc w przygotowaniach do sezonu.

Ta rozmowa była, jak sam później stwierdził, przełomowym momentem. Wtedy zdecydował, że stawia wszystko na piłkę.

Trening mentalny Damian Michalik

Po treningu. Dawid Piątkowski i Damian Michalik

Tydzień później przyleciał do Polski. Współpracę rozpoczęliśmy od treningu mentalnego. Moim celem były trzy kluczowe elementy: edukacja, inspiracja i motywacja. W pierwszej części treningu mentalnego omówiłem kwestię profesjonalizmu.

—  lIe godzin dziennie trenowałeś, zanim przestałeś grać?
— Różnie. Przeważnie półtorej, czasem zdarza się, że trzy godziny dziennie. Ale to rzadkość.
— Myślisz, że to wystarczy, by grać w Premier Ligue czy bundeslidze?
— Hehe… No, nie wystarczy.
— Jeżeli poważnie traktujemy Twój cel o graniu w najlepszych ligach, to od dzisiaj, poza treningiem w klubie, będziesz musiał dodatkowo pracować nad przygotowaniem motorycznym, trenować z piłką, a każdego wieczoru oglądać materiały motywacyjne w internecie lub czytać książki. Razem to około sześć godzin treningu dziennie: trzy godziny z piłką, dwie w siłowni oraz minimum jedna godzina treningu mentalnego.

Zobaczyłem błysk w oku Damiana. Widziałem, że wizja profesjonalnego podejścia do sprawy bardzo mu się spodobała. Kontynuowałem trening mentalny…

— Powiedz mi, proszę, ile dawałeś z siebie na treningach? Oceń się w skali od 1 do 10. Musisz sobie wyobrazić, co znaczy „dziesięć”. To silna wola i pragnienie, by w każdej sekundzie treningu stawać się coraz lepszym. Koncentracja na najwyższym poziomie. Wkładanie serca w każdą akcję. Walka do ostatniej kropli krwi, tak jakby Twoje życie od tego zależało.
— Hmm… Nigdy nie dawałem z siebie stu procent na treningach. Nigdy. Może w niektórych meczach. Ale na pewno nie od pierwszej do ostatniej minuty. Myślę, że 6-7.
— Teraz wyobraź sobie, że dziewięćdziesiąt dziewięć procent zawodników w Polsce też nie trenuje na maksimum swoich możliwości. Mimo że nie dawałeś z siebie stu procent, byłeś MVP turnieju mistrzowskiego! Czy zdajesz sobie sprawę, jak ogromny potencjał posiadasz? Trenowałeś wtedy tyle co inni, starałeś się tak samo jak Twoi koledzy na treningach, a zostałeś wybrany najlepszym juniorem w Polsce! Czy potrafisz sobie wyobrazić, jak dobry możesz się stać, gdy zaczniesz trenować profesjonalnie? Gdy każdego dnia Twoje umiejętności będą wzrastać?
— Że też ja Ciebie nie spotkałem wcześniej…
— Wszystko ma swój czas. Dziś doskonale wiesz, czego nie chcesz. Pora  skupić się na celu. Postaw sobie cel tak wysoki, że jak go osiągniesz, to usiądziesz z wrażenia. Zaryzykuj osiągnięcie niemożliwego. Masz jedno życie, jedną szansę.
— Kiedy zaczynamy?
— Masz w co się przebrać do treningu?
— Tak, w samochodzie.
— Więc nie ma na co czekać. Zaczynamy.

To jedynie fragment ponaddwugodzinnego treningu mentalnego. W tym czasie uświadomiłem swojemu nowemu podopiecznemu, czym jest profesjonalizm, zainspirowałem do sięgnięcia po najwyższe cele sportowe – zrealizowania marzeń o byciu zawodowym piłkarzem. Następnie przeszliśmy do świadomego tworzenia nowej osobowości, zapanowania nad emocjami i myślami. Stworzyliśmy nowszą, doskonalszą wersję jego osobowości. Po treningu mentalnym nadszedł czas, by przejść do przygotowania motoryki.

Dawid Piątkowski Damian Michalik FTC

Pierwszy trening pokazał, że sprawność Damiana pozostawia wiele do życzenia. Był w takim stanie jak większość piłkarzy, którzy nigdy profesjonalnie nie trenowali. Żeby nie tracić czasu, ćwiczyliśmy dwie do nawet czterech godzin dziennie. Musieliśmy zacząć od rehabilitacji. Każdy mięsień Damiana był bardzo spięty. Nic dziwnego, nigdy dotąd na poważnie się nie rozciągał. Mięśnie miał napięte do tego stopnia, że groziły naciągnięciami, naderwaniami, na zerwaniu więzadeł kolana kończąc. Generalnie rzecz biorąc, było źle. Pracowaliśmy każdego dnia, bo zbliżał się sezon. Już za miesiąc musiał być gotowy do gry.

Po miesiącu przygotowań trafił do Polonii Bytom, którą pół roku później poprowadził do awansu do drugiej ligi.

Przez cały ten okres pracowaliśmy nad jego motoryką, dzięki czemu był wyróżniającym się zawodnikiem. Ten sezon okazał się najlepszy w wykonaniu Damiana. Był szybszy, wytrzymalszy i waleczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Dodatkowe treningi poza zajęciami w klubie, żelazna etyka pracy, profesjonalizm i silna wola spełnienia marzeń – zaowocowały najlepszą dyspozycją w życiu.

Po ostatniej rundzie rozgrywek i wywalczeniu awansu Damian zadzwonił do mnie z prośbą o rozmowę w cztery oczy, której nigdy nie zapomnę. Umówiliśmy się jeszcze tego samego dnia.

— Coś się stało? – spytałem.
— Nie. Wręcz przeciwnie. Chciałem ci podziękować. Dziś już wiem, że osiągnę swoje cele. Jestem tego pewien. To tylko kwestia czasu. Zrozumiałem, o co chodzi. Wierzę, że już niebawem dostanę się do ekstraklasy, a z niej do bundesligi. To niesamowite uczucie, ale ja to po prostu wiem. Dzięki temu, że awansowaliśmy do drugiej ligi, w końcu mam szansę zostania zauważonym. Na tym poziomie menedżerowie i skauci szukają już zawodników do wyższych lig. Wierzę, że mi się uda. Czuję to całym sobą. Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiłeś.

To, co zobaczyłem w jego oczach, trudno opisać. Przeszywająca pewność siebie połączona z jasnym i klarownym celem. Wiedziałem, że już nic go nie powstrzyma. Uwierzył w siebie. Zmienił się nie do poznania.

Damian Michalik Football Training Center

Na początku kolejnego sezonu zaprezentował się z jak najlepszej strony. Po rozegraniu rundy jesiennej w Polonii posypały się propozycje z klubów ekstraklasowych. Interesowały się nim kluby, o których jeszcze rok wcześniej nie śmiał myśleć. Ostatecznie podął decyzję o grze w pierwszoligowym Zawiszy Bydgoszcz, walczącym o awans do ekstraklasy. Gwarancja gry była dla niego najważniejsza. Razem z rodziną przeprowadził się do Bydgoszczy.

Od powrotu z Holandii minęło zaledwie dziesięć miesięcy. W tym czasie Damian awansował z czwartej do pierwszej ligi. Zamienił składanie rowerów na pasję – zawodowe granie w piłkę nożną. Samotność na obczyźnie zamienił na ognisko domowe u boku żony i syna. Wszystko to dzięki silnej woli i pragnieniu zwycięstwa.

Czy trening mentalny jest ważny? To być albo nie być, Grać zawodowo w piłkę – albo skręcać rowery na taśmie w Holandii. To wieść życie spełnionych marzeń – albo robić na co dzień rzeczy, których się nienawidzi.

Ilu zawodników zapowiadało się rewelacyjne, a zaprzepaścili nie tylko granie zawodowo w piłkę, ale pogrzebali swoje największe marzenia? Zamiast robić to, co kochali, pod wpływem najbliższego otoczenia zdecydowali się pójść do „zwykłej” pracy lub, co gorsza, doznali poważnych kontuzji, które wykluczyły ich z gry, kiedy wchodzili w okres seniorski. Brak profesjonalnego podejścia i wiedzy, a ponadto niewłaściwi ludzie dokoła są przyczyną zmarnowania tysięcy polskich talentów.

Ludzie, którymi otaczają się młodzi sportowcy, mają kluczowe znaczenie dla ich kariery. Osób, które w nich nie wierzą i podcinają skrzydła, jest cała masa. By przezwyciężyć przeciętność – narzekanie, wątpliwości i niewiarę – niezbędni są ci, którzy upewnią młodych ludzi w ich postanowieniach. Którzy podadzą rękę, wskażą drogę, gdy są na dnie. Młodym zawodnikom brakuje osób, które zainspirują ich do sięgania po najwyższe cele, zmotywują do bardzo intensywnych treningów oraz podzielą się wiedzą i doświadczeniem. Przeciętniacy uczą się na własnych błędach, dlatego tak niewielu odnosi sukces. Ludzie sukcesu uczą się na błędach popełnionych przez innych, dzięki czemu z łatwością osiągają to, na co ich mentorzy ciężko pracowali. Trening mentalny jest tym narzędziem, które zastępuje doświadczenie. Zamiast pobierać naukę wskutek własnych potknięć, lepiej szukać wiedzy w internecie, książkach lub u trenera mentalnego.

Dawid Piątkowski i Damian Michalik

Dawid Piątkowski i Damian Michalik

Dwa najpotężniejsze motory napędowe motywacji to inspiracja i desperacja.

Damian, dzięki treningowi mentalnemu, połączył ich moce. Z synergii tych dwóch na pozór sprzecznych emocji zrodził się nowy, doskonalszy zawodnik. Który zaczął więcej i ciężej pracować, bardziej się starać w codziennym wykonywaniu ćwiczeń i w przygotowaniach do kolejnych meczów – uwierzył w siebie. Stał się profesjonalistą.

Fragment książki FTC: Profesjonalne przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy.
Premiera książki FTC: 06.2016r.

Fragment książki FTC - Przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy Blog

Fragment książki FTC – Przygotowanie motoryczne i mentalny piłkarzy.

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.