To, jaki reprezentujesz poziom sportowy, zależy bezpośrednio od cech Twojej osobowości. W głównej mierze to Twoi rodzice są odpowiedzialni za to, jakim jesteś człowiekiem. Zastanów się, które cechy swojej osobowości zawdzięczasz mamie i tacie?

Po chwili namysłu będziesz dobrze wiedział, że daną cechę charakteru, np. pewność siebie – masz po tacie, a wrażliwość np. po mamie. Jeżeli w domu często panowała nerwowa atmosfera – pewnie sam impulsywnie reagujesz na sytuacje, które wcale nie wymagają podniesionego ciśnienia. Osoby, które przemoc w domu widziały na co dzień, mają często tendencję do agresji i potrafią wpadać w furię, gdy ktoś w ich subiektywnym postrzeganiu, przekroczy tę cienką czerwoną linię. To, czy jesteś pracowity, rzetelny, punktualny, zdeterminowany, czy jesteś optymistą, realistą czy pesymistą – zależy od tego, co wyniosłeś z domu. Mimo że rodzice w głównej mierze ukształtowali Cię, to nie znaczy, że są odpowiedzialni w pełni za Twój charakter. Bliscy znajomi, przyjaciele, dziadkowie, społeczeństwo, szkoła, nauczyciele i media, kształtują Cię tak samo, jak rodzice. W zależności od tego, z kim przyjaźniłeś się w szkole, takich nowych cech nabyłeś. Ludzie otaczający Cię nie tylko zmieniają Twój charakter, ale również słownictwo, gesty, a nawet to, jak się śmiejesz. Podobnie wygląda sytuacja z motywacją do treningu. Osobowości, które otaczają Cię na co dzień podczas uprawiania dyscypliny sportowej, mogą wpływać na Ciebie mobilizująco lub Cię demotywować. Gdy koledzy śmieją się z Ciebie lub Twoich marzeń dotyczących bycia najlepszym zawodnikiem na świecie, nietrudno przestać być optymistą i zacząć być „realistą”. Takie podejście pozbawi Cię zdolności do poświęcenia i determinacji, ale trudno się dziwić, skoro wszyscy dookoła twierdzą, że to niemożliwe być nr 1 na świecie.

Typowy człowiek jest zlepkiem rutyny, idei i tradycji.
– Bruce Lee

Tak samo jak kształtują nas ludzie, którymi się otaczamy, zmieniają nas doświadczenia życiowe. Te trudne mogły po czasie wpłynąć na Ciebie motywująco, ale nie musiały. Wiele osób nosi głęboko w sobie brzemię trudnych doświadczeń z dzieciństwa lub wieku młodzieńczego. Jeżeli nie miałeś lekko za młodu, to z jednej strony dobre usprawiedliwienie, że nie jesteś pewny siebie i nie masz siły na przełamywanie barier i podbijanie całego świata. Z drugiej strony, to właśnie najtrudniejsze doświadczenia były największym motorem napędowym dla wielu wybitnych sportowców.

Mike Tyson, jeden z najlepszych bokserów wszechczasów nie miał łatwego dzieciństwa. Pochodził z trudnej rodziny, wychowywał się na ulicach, był poniewierany przez starszych kolegów. W pewnym momencie powiedział sobie, że już nigdy więcej nikt nie będzie nim pomiatał. Zaczął trenować boks. Miał do tego stopnia obsesję na punkcie doskonałości, że stał się najmłodszym mistrzem świata w wadze ciężkiej – miał wtedy 20 lat, 4 miesiące i 22 dni. Dzięki pragnieniu bycia niepokonanym, ciężkiej pracy i swojemu trenerowi, Mike uwierzył, że może być najlepszym pięściarzem na świecie. I osiągnął to.

W przypadku pozytywnych doświadczeń, gdy Twój dom był oazą spokoju (rzadko tak bywa), na pewno jesteś pozytywnym człowiekiem. Ale, niestety, w większości przypadków, brak takim osobom charakteru. Gdy życie nie wystawia nas na ciężkie próby, to nie widzimy potrzeby, by pokonywać własne słabości, bo po co? Przecież wszystko jest „ok”. Wiele osób wpada w pułapkę spokojnego życia, podczas gdy życie to bardziej rwąca rzeka niż spokojna tafla jeziora. I tak, gdy miałeś sielankę w domu, gdzie mamusia mówiła w kółko, żebyś uważał na siebie i wiosną przy 15 stopniach Celsjusza zakładał czapkę – to nie masz co liczyć na to, że takie zachowania wykształciły w Tobie gladiatora. Tata, który ponad wszystko ceni odpowiedzialność, sumienność, porządek w pokoju i odrobione lekcje itp., również nieświadomie zabija w ten sposób indywidualność swojego dziecka i tworzy kopię swoich wartości w młodym człowieku. Dlatego paradoksalnie, osoby, które mają na koncie trudne, wręcz traumatyczne przeżycia, będą potencjalnie lepszymi sportowcami. To doświadczenia nas hartują. Im trudniejsze są, tym silniejsi stajemy się po odbiciu się od dna.

Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni biją rekordy.
– William A. Ward

_DSC2514a

Roger Federer, najlepszy tenisista ziemny w historii, musiał stawiać czoło trudnym okolicznościom na swojej drodze. Najtrudniejszą chwilą w życiu Rogera był czas, gdy dowiedział się, że jego trener Peter Carter, a zarazem najlepszy przyjaciel, zginął tragicznie w wypadku samochodowym. Nagła i niespodziewana śmierć przyjaciela wpłynęła negatywnie na Rogera. Nie potrafił dojść do siebie po tym wydarzeniu. W końcu jednak otrząsnął się. Przestał załamywać ręce i wszystko to, czego nauczył się od Petera, zaczął wcielać życie z podwójnym zaangażowaniem. Doszedł do wniosku, że zrobi to dla Petera i osiągnie ich wspólne marzenie – zostanie nr 1 na świecie.

Ogromnym problemem zawodników wyczynowych są profesjonalni trenerzy, a właściwie to ich brak. W wielu dyscyplinach sportowych nie sposób przeżyć za wypłatę trenerską. Dlatego większość trenerów jest zmuszona dorabiać na boku. W przypadku, gdy trener część dnia poświęca na zawodników, a resztę czasu na zarabianie pieniędzy, żeby utrzymać rodzinę, nie może być mowy o pełnym profesjonalizmie. Trener, zamiast martwić się za co będzie żył, powinien być dobrze opłacany, by stale się doskonalić i rozwijać się – czytając książki, analizując swoich zawodników, porównując ich do najlepszych na świecie i cały czas szkoląc się. Niestety, trener dobrze zarabiający i stale doskonalący swoje umiejętności to niebywała rzadkość w wielu krajach na całym świecie.

Każdego jednego dnia mojego życia staram się znaleźć inny sposób,
by stać się lepszym.
– Ray Lewis

Miałem ogromne szczęście, bo znalazłem mentora i trenera w jednej osobie – św. pamięci dra Jerzego Wielkoszyńskiego. Mimo skończonych 70 lat nieustannie się rozwijał. Nigdy nie zapomnę, jak na jednym ze wspólnych treningów był dziwnie podekscytowany. Zapytałem, skąd w nim tyle entuzjazmu, odpowiedział, że za kilka dni będzie miał przetłumaczoną książkę zza oceanu. Miało to być coś o najnowszych badaniach przeprowadzonych na sportowcach, dotyczących tematyki rozwoju i nowych rozwiązań treningowych. Nie mogłem uwierzyć, że 70-letni staruszek zleca tłumaczenie książki, żeby się czegoś nowego nauczyć. Zdębiałem. Tak, jakby nie mógł poczekać, aż jakieś wydawnictwo ją przetłumaczy… Wtedy jeszcze nie rozumiałem, że wzrastać możemy tylko stale rozwijając swoje umiejętności. Jeżeli trenowanie innych nie jest Twoim powołaniem, to zapewne nie znajdziesz codziennie czasu na doskonalenie siebie. Nie wspominając już o czekaniu z wypiekami na twarzy na tłumaczenia obcojęzycznych książek o sportowcach. Pasja rodzi profesjonalizm, dlatego bardzo ważne jest, żeby robić to, co się kocha. Gdyby nie mój mentor, nigdy nie doceniłbym tego daru samodoskonalenia się. Sytuacja u większości zawodników, rodziców i trenerów wygląda tak, że mało kto ma świadomość konsekwencji, które niesie za sobą brak rozwoju i ciągłego doskonalenia.

_DSC2560a

Ego

Wszystko, co przeżyłeś do tej pory, zakodowało się w Twojej głowie – w Twojej podświadomości. Na podstawie tych doświadczeń masz odruchy, emocje, myśli i nawyki podświadome. Na treningu miewasz różny stopień motywacji, prawda? Raz chce Ci się bardziej ćwiczyć, a raz mniej. Twoje myśli i emocje są różne w zależności od dnia. Co kieruje tymi stanami emocjonalnymi w Twoim ciele? Na pewno to nie jesteś Ty, skoro czasem czujesz się nie tak, jakbyś sobie tego życzył. Lepiej jest czuć się zmotywowanym niż rozleniwionym. Czuć się dobrze, a nie źle. Być szczęśliwym, a nie smutnym. Czuć pewność siebie, a nie jej brak.

Wychodząc na mecz, gdy jesteś zdecydowanym faworytem, towarzyszy Ci zapewne przyjemne uczucie pewności siebie. Jesteś spokojny, Twoje ruchy też są pewne i nieskrępowane. Inaczej wygląda sytuacja, kiedy mierzysz się z dużo lepszym od siebie zawodnikiem. Wtedy emocje już nie są tak samo przyjemne. Pewność siebie jest mniejsza, ruchy ciała zaczynają być niepewne, ciało sztywnieje. Popełniasz więcej głupich błędów. Każdy nieświadomy zawodnik reaguje inaczej i w zależności od dnia, od tego, czy się wyspał – przeszkadza mu to nawet to, z której strony wieje wiatr. Sztuką jest nie reagować automatycznie, tylko świadomie wybrać taki swój stan emocjonalny, który zbliży Cię do zwycięstwa. Skoro każdy zawodnik reaguje inaczej w tej samej sytuacji, to znaczy, że są to emocje, a nad nimi można świadomie zapanować. Nie jesteś skazany na brak pewności siebie, złość czy stres. To też można wytrenować.

Ta automatycznie reagująca za Ciebie osobowość jest skutkiem Twoich doświadczeń, które zakodowały Ci się w podświadomości. Imię Twojej podświadomości, automatycznie reagującej za Ciebie, to Ego. Jeżeli potrafisz szybko przetwarzać informacje w swoim umyśle, to właśnie zrozumiałeś, że NIGDY nie byłeś sobą. Każde Twoje zachowanie było napędzane przez Ego, nigdy nie było świadomym wyborem. Wszystkie emocje, jakie Ci towarzyszyły, były automatyczne, a nie świadomie wybrane. Nawet żadna myśl pomyślana w Twojej głowie nie była świadoma. Jeżeli coś dalej Ci w tym momencie mówi, że to wszystko co czytasz, to nieprawda, to wytłumacz mi, dlaczego masz cechy charakteru, których nie chcesz mieć? Dlaczego czujesz się czasem źle, skoro wolisz czuć się dobrze? Dlaczego reagujesz często emocjonalnie, po czym żałujesz swoich słów i zachowań? Dlaczego masz autodestrukcyjne myśli? Ponieważ pomiata Tobą Twoje Ego, które nauczyło się reagować pod wpływem Twoich doświadczeń i ludzi, którzy Cię otaczali, sytuacji jakich doświadczyłeś, pod wpływem tego, co przeczytałeś albo zobaczyłeś np. w telewizji.

Ego zachowuje się tak, jakby było demonem, który opanował człowieka.

I to dlatego większość zawodników jest nieszczęśliwych, mało ambitnych i nie wierzy w siebie i swoje możliwości pod wpływem negatywnych doświadczeń. Oczywiście nie wszyscy mieli złe doświadczenia w życiu. Są ludzie, którzy mieli bardzo dużo pozytywnych doświadczeń i ich odruchy i myśli automatyczne są pozytywne. Jednak w głównej mierze zależy to od ludzi, jakimi się otaczają. Wtedy ich Ego im nie przeszkadza. W związku z tym, że takich przypadków jest jednak mało, Ego ma bardzo złą reputację. Zatem to nie Twoja wina, że być może jesteś przeciętnym sportowcem. Nie jesteś bezpośrednio odpowiedzialny za swoje wyniki sportowe. 99 proc. Twojego sukcesu zależy od tego, jakie wzorce wyniosłeś z domu i na jakiego trenera trafiłeś. A teraz Was zaskoczę. Wasi rodzice i trenerzy też nie są winni Waszej przeciętności – oni też nie wymyślili sobie metod wychowawczych i treningowych. Skopiowali je od swoich rodziców i trenerów. I w ten sposób, głupota lub mądrości są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Rodzice wierzą w poglądy stare i nieaktualne, a nierozwijający się trenerzy nauczają tego, czego sami nauczyli się dawno temu.

Oprogramowanie w komputerach i telefonach jest aktualizowane prawie co miesiąc, a jak często aktualizujesz / doskonalisz siebie i swoje umiejętności?

Sam bardzo późno zrozumiałem wpływ doświadczeń na moją osobowość, bo dopiero w wieku 19 lat. W tym czasie nastąpił ogromny przełom w moim życiu. Uświadomiłem sobie, że kompletnie nie panowałem w przeszłości nad swoimi emocjami, nawykami i myślami. Gdyby nie wielki człowiek, jakim był dr Jerzy Wielkoszyński, to pewnie dalej bym miewał huśtawki nastrojów, słabą motywację i natłok negatywnych myśli w mojej głowie. Wszystko zmieniło się dzięki nabytej umiejętności samodoskonalenia, której nauczył mnie mój mentor. Dziś mogę przyznać z dumą, że nie miewam już żadnych negatywnych myśli, emocji i nawyków. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio czułem się źle. Ostatni raz przeżywałem jakieś negatywne emocje ponad 3 lat temu, a wcześniej był to standard. Dzięki codziennej pracy nad sobą, determinacji i pragnieniu, płynącemu prosto z serca o osiągnięciu pełnej samokontroli, osiągnąłem spokój, ogromną pewność siebie i bezwarunkowe szczęście. Marzenia zamieniam na cele i realizuję je jedno po drugim. Przejmując pełną kontrolę nad swoim Ego – charakterem, nawykami, emocjami i myślami, zrozumiałem, że chcę pomóc sportowcom wznosić się na wyżyny ich, w tej chwili ukrytych, możliwości. Samokontrola w sporcie, jak i życiu codziennym jest najważniejsza, bo to od Twoich nastrojów i myśli zależą Twoje działania. A od tego, co robisz na co dzień, zależy Twoja przyszłość.

Fragment książki: Obsesja doskonałości. Zostań legendą sportu.
Kup książkę w sklepie FTC: www.ftc.com.pl/obsesja-doskonalosci,1,28

obsesja-doskonalosci-zostan-legenda-sportuDawid-Piątkowski

O autorze

Dawid Piątkowski

Twórca Football Training Center. Ekspert przygotowania motorycznego oraz trener mentalny sportowców. Autor książek Obsesja doskonałości oraz Niemożliwe. Jako trener współpracuje z Olimpijczykami, reprezentantami Polski, zawodnikami Ekstraklasy w piłce nożnej, Plus Ligi w piłce siatkowej, piłce ręcznej, hokeja na lodzie oraz tenisistami klasy światowej biorących udział w turniejach wielkiego szlema jak Roland Garros czy Wimbledon oraz rozgrywkach ATP World Tour. Wychowanek śp. dr. Jerzego Wielkoszyńskiego. Pod okiem Doktora, rozwijał się u boku trenerów kadry narodowej w piłce nożnej oraz wybitnych Polskich piłkarzy jak Andrzej Niedzielan czy Kuba Błaszczykowski.